Polska jest Matką

Polska jest Matką

Przemówienie wygłoszone w czasie Uroczystości nadania Orderu „Polonia Mater Nostra Est”

Warszawa, 12 XI 1995

Czcigodni i Drodzy Gospodarze dzisiejszej Uroczystości:

Kapituło Orderu „Polonia Mater Nostra est”, z Panem Kanclerzem Kapituły oraz
Zarządzie Fundacji Pamięci Narodu Polskiego z Panem Dyrektorem Generalnym!

Czcigodni i Drodzy Goście,

wraz z dziś i dawniej odznaczonymi Kawalerami Orderu, a wśród nich z ostatnim Prezydentem Rzeczypospolitej na Emigracji (duchowo wśród nas obecnym)!

„Nie obciążeni historią”

Zwołała nas na dzisiejsze niezwykłe Zgromadzenie „Fundacja Pamięci Narodu Polskiego”. Nikt z nas nie wątpi w to, jak należy oceniać zadania Fundacji. Ale czy jest to opinia powszechna?

Rozważmy ten ważny problem stawiany dziś: Czy nie byłoby lepiej, gdyby Naród utracił pamięć?

Może byłoby lepiej odciąć się od całej przeszłości i budować przyszłość bez obciążeń? Może już dość tradycji historycznej – piastowskiej, jagiellońskiej, wolnościowej? Czy to dziś ważne, że Polska narodziła się do życia obmyta wodami Chrztu? I że szła przez wieki, bierzmowana Duchem Świętym, o czym mówił niezwykły Przybysz z Rzymu na początku swojej pierwszej podróży do Ojczyzny: „I wołam, ja syn Polskiej Ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi Tysiąclecia…, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”[1]. Mówił też: „Na odchodnym całuję tę ziemię, z którą nigdy nie może się rozstać moje serce”[2].

Może trzeba te słowa wyrzucić za burtę?

I może – idąc dalej – tak właśnie uczynić z naszymi dziejami: ze wszystkimi niesłychanymi zmaganiami o to, by Polska żyła i by nawet zakuta w kajdany niewoli „powstawała, by żyć”. Może tak uczynić z Mieszkowymi zmaganiami na polach Cedyni i ze zmaganiami krwawej przeprawy w Siekierkach pod koniec ostatniej wojny, nad tą samą Odrą. I tak z Westerplatte przy ujściu Wisły. I tak z wszystkimi Powstaniami, aż do Powstania Warszawskiego. I tak z Legnicą, Płowcami, Chocimiem, Grunwaldem, Odsieczą Wiedeńską, Potopem i z tym, co się stało 77 lat temu i – wkrótce potem, 75 lat temu, a później w tym samym miesiącu sierpniu przed laty piętnastu? Wyrzucić więc za burtę wszystko, co ocaliło i Polskę, i Europę za cenę niezwykłych ofiar Narodu, czasu ostatniej wojny i całkiem niedawno, po wojnie.

Zapomnieć też trzeba by i o złotym wieku Rzeczypospolitej Dwojga Narodów, i o wszystkich niezliczonych pomnikach kultury – z malarstwem Matejki i z twórczością trzech Wieszczów, z dorobkiem naukowym Wszechnicy Jagiellońskiej i z działalnością Pawła Włodkowica, wraz z dziejami polskiej tolerancji.

Skończmy już tę litanię i zapytajmy: Czy tak budować przyszłość, nie znaczy roztaczać miraży, które się jawią jako fata morgana wśród pustynnych piasków? Budowanie przyszłości – na jakich fundamentach? – Czy na fundamentach obietnic – uroczych, ale złudnych? Właśnie jak fata morgana. Widzi ją człowiek bardzo zmęczony. A my jesteśmy już dość zmęczeni. Może ktoś na to liczy?

W imię więc przeżytej, wraz z całym Narodem, historii, zapisanej dotkliwie także w osobistym życiu, ostrzegamy: Niech nie zasypią nas piaski i niech pamięć Narodu żyje!

Powody tego ostrzeżenia są aż nadto widoczne. A jednak powołajmy się na przykład jednego z ostatnich wydarzeń. Oto w pamiętną noc z 5-go na 6-ty listopada słychać było w audycji wyborczej stosunkowo szeroką wypowiedź przedstawicieli młodzieży akademickiej jednego z naszych miast uniwersyteckich. Widocznie wypowiedź zdobyła uznanie, bo została skomentowana słowami: „Młodzi nie są obciążeni historią”. Nie wiadomo, kto to powiedział, ale czy tak nie powiedziałoby wielu?

Świadkowie

Fundacjo Pamięci Narodu Polskiego, podjęłaś się być strażniczką świętych praw naszej wspólnej Matki-Polski – „Polonia Mater nostra est”. Ta Matka zasługuje na pamięć – wierną, pełną czci i ofiarnej miłości. „Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie maja prawica… Jeśli nie wyniosę Jeruzalem ponad wszelką radość swoją” (Ps 137). To bardzo stary i bardzo święty wyraz miłości ojczyzny.

Nie wiedzieć o jej dziejach, nie być – jak powiedziano – „obciążonym” jej historią, to znaczy być lekkim jak bańka mydlana. To znaczy powiedzieć: „Nie mam matki i nigdy jej nie miałem”. Biedny człowiek! Biedny, bo odarty z prawdy. I biedna Ojczyzna takich ludzi. Biedna, bo „Naród, który traci pamięć, ginie” (Jan Paweł II, Jasna Góra 18 VI 1983).

Wezwałaś, Fundacjo Pamięci Narodu Polskiego, Świadków tej prawdy. Zaprosiłaś ostatniego Prezydenta Rzeczypospolitej na emigracji i zaprosiłaś uczonego Historyka, który, choć Cudzoziemiec, zainteresował się dziejami naszej Ojczyzny i ujrzał je jako „Boże Igrzysko”. Wezwałaś, Fundacjo, szperając w najnowszych dziejach Polski, także innych Świadków, by ich odznaczyć, wśród nich Ministra Adama Bienia, ocalonego spośród skazanych w „Procesie Szesnastu”. Sądzimy jednak, że należy wymienić przed Odznaczonymi, Odznaczającego: Kanclerza Orderu, Pana Pułkownika Inż. Dr Kazimierza Leskiego. To przecież bohaterski fragment najnowszej historii Ojczyzny.

Prawda najdonioślejsza

Historia naszego wieku, który był świadkiem i odrodzenia Polski, i dwóch straszliwych wojen światowych, wieku, który kończy drugie Tysiąclecie, był i jest przestrzenią dramatu Polski. Skąd moce zwycięskie? Mówił o tym już dawno prorok Narodu, Ks. Piotr Skarga: „Ten stary dąb (Polska) tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił. Bo korzeń jego jest Chrystus…”[3] I to jest prawda najdonioślejsza. Ma ona taką rangę, że nie wolno jej przesłaniać niczym.

Toteż współczesny Prorok świata i Narodu, któremu na imię Papież Jan Paweł II, wołał do nas niedawno: „… nie sposób zrozumieć dziejów Narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa… na tym Placu Zwycięstwa w stolicy Polski proszę wielką modlitwą Eucharystii wspólnie z Wami, aby Chrystus nie przestał być dla nas otwartą księgą na przyszłość. Na nasze polskie jutro”[4].

Tak się buduje naszą przyszłość.

Bo nasz ojczysty Dom został zbudowany na skale, nie zaś na lotnych piaskach (por. Mt 7, 24-27). Nie ma wahań i innych opcji, są tylko bezdroża. Wołał do swojego Narodu Prorok Eliasz: „Dopókiż będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Pan jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu” (1 Krl 18, 21). Drogi i bezdroża. „Ja jestem Drogą” (J 14, 6) – mówi Chrystus.

Chrystus – Droga i Chrystus – Fundament. „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który został położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor 3, 11). Tak Apostoł w Duchu Świętym. Zrozumiał tę prawdę genialny twórca Państwa Polskiego, więc istniejemy – ponad tysiąc lat.

Jezus Chrystus i Jego Znak: Krzyż, „moc Boża” (por. 1 Kor 1, 18). Nie sprofanowany i połamany krzyż swastyki. I nie kielnia, i nie młot, i nie inne znaki, których jest niemało – znaki, które już zbankrutowały lub są skazane na bankructwo.

Z Krzyża Chrystus dał nam Matkę. Polskie wieki wołają do Niej: „Bogurodzica!” I wołają: „Tyś wielką chlubą naszego Narodu!”

Tak też się ostały nasze narodowe symbole:

Orzeł Biały – jeśli zbrukany, to krwią, nie hańbą.

I flaga narodowa. Pamiętamy:

„Jedna była – gdzie? Pod Tobrukiem,
Druga była – hej! Pod Narwikiem,
Trzecia była pod Monte Cassino.
A każda jak zorza szalona,
biało-czerwona…!”

(K.I. Gałczyński, Pieśń o fladze).

W imię Chrystusa służy Narodowi Kościół. Przez wieki  – od Wojciecha i Stanisława aż do Prymasa Tysiąclecia (pochodził z diecezji, która złożyła ofiarę z ponad połowy swoich księży) i do Księdza Jerzego. Tak jest teraz i tak będzie. Przecież idziemy ku nowym tysiącleciom.

Nasze sumienie

Pamiętamy Skoczów i badamy nasze polskie sumienia.

Może ogarnęła je niewiedza, a może i fale oblegającego nas fałszu. Ale najczęściej chcieliśmy przecież, by te sumienia były prawe i wierne. Ma więc rangę symbolu to, że dziś zostaje ogłoszony kawalerem Orderu „Polonia Mater Nostra Est” Prezydent, który uosabia zdeterminowaną wierność wobec Matki-Polski rozproszonych po całym świecie Jej dzieci.

Niech polskie sumienia sądzą mądrze i sprawiedliwie. Niech pamiętają, ilu zginęło! I niech pamiętają, że ginęli za wiarę i Polskę („Bóg, Honor, Ojczyzna”) – nie … za biznes. Wspomnijmy choćby tylko tyle: na Wschodzie – pobojowisko polskich oficerów w Katyniu, na Zachodzie (pozwólcie, że wspomnę, skoro nikt prawie tego nie czyni) – największe pobojowisko księży polskich – nawet nie w Maksymilianowym Oświęcimiu, lecz w Dachau (wczoraj właśnie minęła rocznica wypełnienia tam tymi księżmi, przed 53 laty, stacji doświadczalnej, gdy już na niej wyginęli Żydzi i zawodowi przestępcy). A wreszcie, już po wojnie – groby najlepszych synów Matki-Polski, gdzieś cichaczem na naszej Ziemi źle pochowanych, ale przedtem zręcznie zgładzonych.

Czy mamy być „nie obciążeni” tą wiedzą – my wszyscy, a zwłaszcza młodzież, a zwłaszcza studiująca młodzież? I czy tylko młodzież „nie obciążona” historyczną wiedzą miałaby prawo dziś zabierać głos, a jutro – rządzić państwem, o ile wcześniej nie porwałyby i nie oślepiłyby tej młodzieży fale seksu i narkomanii. Na szczęście to nie cała prawda. Młodzieży polska, miłujemy cię i wspomagamy, i z zaufaniem przekażemy ci naszą przyszłość!

Testament

Mówi były więzień, świadek rzeszy ludzi, którzy szli „na śmierć po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”. Jaki ich testament dziś, w wieczór Pamięci Narodowej, przekazać?

– Najpierw prawdę o tym, że cywilizacja kłamstwa sąsiaduje bardzo blisko z cywilizacją śmierci. Chrystus o sprawcy jednej i drugiej cywilizacji mówił: „kłamca i zabójca od początku” (J 8, 44). I uczył: „Niech mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5, 37).

– Obok cywilizacji kłamstwa i śmierci pochwala współczesność cywilizację konsumpcyjną: jak najwięcej mieć! Mówi Chrystus (te Jego słowa są czytane właśnie 11 listopada): „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Łk 16, 13).

– Chrystus nie kazał się mścić i uczył przebaczenia. Ale jednocześnie żądał skruchy i zadośćuczynienia.

– Chrystus modlił się o to, aby ci, którzy są Jego uczniami,  „stanowili jedno” (J 17, 11). Jest i nam potrzebny komentarz Skargi, proroka i mędrca: „Gdy okręt tonie, a wiatry go przewracają, głupi tłumoczki i skrzynki swoje opatruje i na nich leży, a do obrony okrętu nie idzie, i mniema, że się sam miłuje, a on się sam gubi. Bo gdy okręt obrony nie ma, i on ze wszystkim, co zebrał, utonąć musi”[5].

– Jedność, a zarazem wzajemny szacunek, bez zarozumiałej wyniosłości. Pamiętamy przecież, że premierem „Rządu ocalenia narodowego” był polski chłop.

– Gdy toczy się „Bitwa o Polskę” (J.M. Jackowski), chodzi o wartości najwyższe, zarazem zaś chodzi i o zdrowy, polski chleb. Chleb potrzebny jest wszystkim (ten, kto to mówi, doświadczył skrajnego głodu), ale najbardziej go potrzeba polskim rodzinom i polskim dzieciom. Zabronilibyśmy Polsce być Matką, gdybyśmy słuchali spokojnie obietnic mówiących, że skalpel chirurga będzie dokonywał wyroków zagłady na najmniejszych polskich dzieciach. Dawniej był czas zagłady najlepszych synów Ojczyzny, walczących z bronią w ręku lub wrzucanych do więzień, lagrów i łagrów. A teraz nowa zapowiedź… Pozwólcie nie kończyć.

– Tak oto „bitwa o Polskę” znaczy za naszych dni, kończących wiek XX, bitwę o Polskę wierną swym dziejom, zbudowaną na fundamencie wiary i chrześcijańskiej kultury.

– Pamięć narodowa poniesie poprzez wszystkie czasy, jako naszą niezwykłą chlubę, Konstytucję 3 Maja, uchwaloną „W imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego”.

A teraz  przemówi Poeta:

„Święty Boże!
O sprawiedliwą bijemy się rzecz:
O naszą wolną wolę,
O naszą ziemię i morze,
O matki krzyż na czole –
Pobłogosław nasz miecz.
O polskie kości na Wawelu,
O cmentarze ojcowskie,
Na których znak Twój świeci.
O lata przeszłe i przyszłe,
O nasze góry, o Wisłę,
O nasze żony i dzieci,
O dolę daleką i bliską,
O prawa ludzkie i Boskie,
O wszystko”

(Kazimierz Wierzyński, Święty Boże).


[1] Jan Paweł II na ziemi polskiej, Warszawa, 3 VI 1979. Libreria Editrice Vaticana [1979], s. 34.
[2] Tamże, s. 274.
[3] Ksiądz Piotr Skarga: Kazania Sejmowe i Wzywanie do pokuty obywatelów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pax, Warszawa 1985, s. 46.
[4] Jan Paweł II na ziemi polskiej…, dz. cyt., s. 30-31.
[5] Ksiądz Piotr Skarga: Kazania Sejmowe…, dz. cyt., s. 20.